Bardzo się cieszę, że udało mi się sprowadzić do Orlinkowa z dalekiej Minnestoty rękawiczki firmy LBow. Testowałam, kupowałam już wiele różnych rękawiczek dla mojego synka, zanim trafiłam na Lbow. Według mnie są to jedyne rękawice, które nie spadną dziecku z rąk i do których podczas zimowego szaleństwa nie dostanie się śnieg.
Wszystkie rękawiczki Lbow uszyte są z wodoodpornego, oddychającego materiału, ocieplina to 40g Thinsulate. System ten nazywa się Breathable Line, rączki dziecka nie spocą się wewnątrz tych rękawiczek, będą mogły oddychać, a jednocześnie maluchowi będzie wygodnie i ciepło.
Tradycyjne rękawiczki dziecięce są po prostu zawsze za krótkie! Nawet, gdy schowamy je pod rękaw kurtki, to i tak podczas zabawy dziecku do środka rękawiczki w miejscu przegubu dłoni wpadnie śnieg. Maluszek z mokrymi rączkami nie będzie chciał bawić się dłużej na śniegu, zacznie marudzić, że jest mu zimno.
Rękawice Lbow różnią się jeszcze szerokością kciuka. W innych rękawicach z jednym palcem, otwór na kciuk jest zbyt wąski, dziecko ma trudności z włożeniem kciuka do tego otworu. Rękawice Lbow posiadają szerokie, nieco trójkątne w kształcie wycięcie na kciuk, dlatego nawet małe dziecko bez problemu poradzi sobie z umieszczeniem swojego kciuka w odpowiednim miejscu w rękawiczce.
Rękawice Lbow zakłada się w następujący sposób:
-
poluzować pasek z zewnętrznym rzepem, wsadzić rączkę do środka,
-
gdy rączka jest w środku, a paluszki na swoim miejscu, naciągamy rękawiczkę do góry, zapinamy zewnętrzny rzep,
-
długi 'rękaw' zakładamy na rękaw kurtki, czy kombinezonu, tak, aby kończył się mniej więcej przy łokciu. Nazwa Lbow czytana fonetycznie brzmi jak słowo 'elbow' czyli ''łokieć'' w języku angielskim :)